Pekari

Bardzo fajny lokal, miły wystrój i autentyczny gruziński kelner z zapałem tłumaczący jak wygląda danie.Polecam bardzo pasztet z fasoli, lobio i dolmę (choć liście winogron były dość twarde, ale lubię to danie, a trudno w Łodzi je dostać). Placek zapiekany z serem i jajkiem sadzonym trochę przyciężki jak dla mnie.Żałuję tylko, że menu się nie zmienia – mogłyby się pojawiać chociażby jakieś gruzińskie dania sezonowe, żeby za każdym razem spróbować czegoś nowego.Nie mniej mam zamiar tam wrócić.

W RODZINNEJ

W RODZINNEJ

atmosferze restauracji poczujesz się jak w domu. Nie tylko klimatyczne wnętrze wpływa na atmosferę restauracji, ale także przemiły personel oraz właściciel, który nie raz zaskoczy wykonaniem dania.

Czy wiesz, że…

Czy wiesz, że…

W Armenii znajdowała się góra Ararat na której według Biblii zatrzymała się Arka Noego.

W Armenii lawasz podawany jest do każdego posiłku. Zawija się w niego kawałki mięsa, ser i warzywa. Suchy chleb wkrusza się też do zup, przede wszystkim do haszu – jest to narodowa potrawa, gotowana przez całą noc na bazie nóżek wołowych lub wieprzowych.

Prometeusz przybył z Kaukazu (na greckim statku). Mało kto wie, że mit o Prometeuszu ma swoje korzenie w gruzińskiej mitologii. Gruzini często opowiadają o Amiranim, który za wykradzenie bogom ognia dla ludzi, cierpiał męki przykuty do górskiej skały.

W latach 30. XX wieku Armenię odwiedził Mieczysław Lepecki, oficer i adiutant Piłsudskiego. Z wyprawy tej pozostawił książkę „Sowiecki Kaukaz”. Pisze w niej o dużym szacunku jakim Ormianie darzą piec.

Kiedyś, w tradycyjnych, wiejskich społecznościach funkcjonowały nawet śluby tondirowe. Para młoda trzykrotnie obchodziła piec i całowała jego brzeg. To wystarczyło, by stać się małżeństwem.

Wino pochodzi z Kaukazu, a dokładnie z Gruzji. Przemawiają za tym odkrycia archeologiczne z okolic Szulaweri we wschodniej Gruzji. Najstarsze pozostałości wina znaleziono w glinianych naczyniach liczących sobie ponad 6 tys. lat przed Chrystusem.

Historia Gruzji

Historia Gruzji

Gruzja cieszy się wątpliwą sławą jednego z najczęściej najeżdżanych narodów na Ziemi. Stojąc na rozdrożu pomiędzy Europą a Azją, chrześcijaństwem a islamem, Gruzję od wieków nękały wojny. W okresie od 1 wieku p.n.e. do 18 wieku n.e. Grecy, Rzymianie, Persowie, Arabowie, Turcy i Rosjanie próbowali zawłaszczyć sobie tę piękną krainę, ale żadnemu z najeźdźców nigdy nie udało się podbić jej całkowicie lub na stałe. W rezultacie nasza historia to historia umiejętnego przetrwania — ratowania naszej kultury wciąż na nowo na przekór przytłaczającym siłom wroga. Przed najeźdźcami bronił złożony system strażnic (wiele z nich nadal stoi), który alarmował ludzi o ataku, a cenne religijne ikony i relikwie znikały w jaskiniach i były ukrywane w górskich twierdzach. Wioskom w najbardziej odległych górskich dolinach udawało się pozostać zupełnie niezauważonymi przez najeźdźców, dzięki czemu to właśnie w rejonach górskich zachowały się jedne z najstarszych i najcenniejszych fresków.

Tekst zaczerpnięty z odkryjgruzje.pl

Historia Armenii

Historia Armenii

Armenia, choć jest niewielkim krajem zachwyca ogromem zabytków oraz górskimi krajobrazami. Można tam podziwiać pierwsze kościoły, ale i hellenistyczną świątynię. Obowiązkowym punktem podróży bywa zwykle Jezioro Sewan i jego wybrzeża pełne świątyń. Sytuacja polityczna pozwala na zwiedzanie tego kraju, lecz należy być ostrożnym szczególnie w pasie nadgranicznym. Przez Armenię wiedzie obecnie jedyna przejezdna droga do nie uznawanej przez Azerów Republiki Górnego Karabachu.

Tekst zaczerpnięty z kaukaz.pl

Andre356

Polecam poszukującym nowych ciekawych smaków. Miejsce to poleciła mi barmanka w okolicznym pubie. Skusiłem się i się nie zawiodłem. Było to moje pierwsze spotkanie z kuchnią ormiańską, więc odniesienia jako tako nie mam. Potrawy podobne troszkę do kuchni bałkańskiej. Dostępne domowe wino, między innymi z granatów – polecam. Zamówiłem duszoną baraninę z ziemniakami grillowanymi w przyprawach regionalnych. Porcje wielkościowo średnie. Baranina bardzo smaczna, dobrze uduszona, rozpadająca się. Polecam.

Molcia

Zdrowa i przyjemna odmiana. Znudzeni już burgerami i odmienianą przez wszystkie przypadki kuchnią europejską odwiedziliśmy Lavash. Knajpka w bramie jest miejscem idealnym na obiad w środku tygodnia. Przemyślany i nieoczywisty wystrój stwarza ciepły klimat i nie ma w nim „zadęcia”, ale też elegancji, stąd moja klasyfikacja tego miejsca jako bardziej dzienne niż wieczorne. Na ścianach zdjęcia Erewania (a nie, jak pisał ktoś wcześniej, Łodzi) o którym obsługa chętnie opowiada ciekawe rzeczy….

Marcin

Jedzenie bardzo smaczne. Grillowane bakłażany z serkiem jako przystawka, zupa z baranina jako pierwsze, baranina w gruszkach z purre marchewkowym jako drugie i przepyszny deser. Żona jadła Khindali, cammenberd z granatem na ruccoli oraz krem z baklazanow i pomidorów. Obsługa przesympatyczna. Lokal godny polecenia

Lavash

Lavash